Price z Insomniac rzuca wyzwanie prasie: zająć się ważnymi sprawami

Szef Insomniac Games, Ted Price, na swojej firmowej stronie internetowej wezwał media zajmujące się grami do skupienia się na szerszej perspektywie.

Katalizatorem wpisu na blogu Price'a była jego szeroka publikacja, w której stwierdził, że członkowie jego zespołu zajmującego się silnikiem "skupiają się mocno na wykorzystaniu SPU PS3 bardziej efektywnie (moim zdaniem) niż ktokolwiek inny w branży" - fragmenty, które według niego zostały wyrwane "z kontekstu".

"Naszym celem jest tworzenie gier, które ludzie pokochają, a nie chwalenie się tym, jacy to jesteśmy wspaniali. Jesteśmy też szczególnie surowymi samokrytykami i zawsze szukamy sposobów na poprawienie siebie, naszych procesów i naszych gier. W rezultacie artykuł w sieci naprawdę uderzył mnie w nerw, ponieważ był tak daleki od opisywania tego, kim jestem i kim jesteśmy w Insomniac", powiedział.

Price przyznał, że takie historie są "koniecznym produktem ubocznym" wolności słowa, ale potem przeszedł do rzeczy - zaatakował proponowane w USA prawo, które ma na celu ograniczenie sprzedaży gier uznanych za "nieodpowiednie dla nieletnich" osobom poniżej 18 roku życia.

"Jeśli to prawo zostanie utrzymane w mocy, może to wywołać efekt falowy we wszystkich innych formach mediów" - powiedział. "Ci, którzy dążyli do cenzurowania filmów, telewizji, książek, radia i muzyki, będą mieli precedens, by wznowić walkę z wolnością słowa. Innymi słowy, ta sprawa jest bardzo, bardzo poważna.

"Chciałbym zobaczyć więcej serwisów informacyjnych o grach, które skupiają się na tak ważnych sprawach jak ta. Strony poświęcone grom mogą zachęcić graczy do zajęcia stanowiska i powiedzenia swoim przedstawicielom, że gry zasługują na taką samą ochronę, jak inne formy sztuki.

"Mamy po swojej stronie siłę setek milionów ludzi. Musimy skorzystać z naszych liczb, aby uczynić to krystalicznie jasnym dla naszego rządu, że prawo takie jak to nie może się ostać."

Szlachetne sentymenty. Można mieć nadzieję, że siła większości działa lepiej w USA niż w Australii, gdzie 98,2% głosów za ratingiem R18+ to wciąż za mało.

[Pic]