Laura Benanti z "Life & Beth" mówi o miłości Jane do córek pomimo jej ograniczeń

Laura Benanti wciela się w rolę Jane, matki Beth granej przez Amy Schumer w serialu "Life & Beth" emitowanym przez Hulu. W rozmowie EXCLUSIVELY z HL opowiedziała o złożoności rodzicielstwa, o tym, jak ta rola zmieniła ją jako matkę i nie tylko.

Amy Schumer zabiera nas w emocjonalną podróż w serialu "Life & Beth". Jej bohaterka, Beth, przechodzi wewnętrzną i zewnętrzną eksplorację po nagłej śmierci swojej matki, granej przez Laurę Benanti

. Serial Hulu wraca do czasów dzieciństwa Beth, burzliwego okresu pełnego zmian i traumatycznych przeżyć.

Matka Beth, Jane, jest niezaprzeczalną siłą w przeszłości Beth. Jane, choć była kobietą pełną wad, zadała sobie wiele trudu, by zapewnić dzieciom byt. Wszystkie jej decyzje wynikały z miłości, czy to do dzieci, czy z tęsknoty za "miłością", która poprawiłaby jej życie. HollywoodLife

rozmawiało WYJĄTKOWO z Laurą o potrzebie Jane "zewnętrznej walidacji" i o tym, jak to wpłynęło na jej dzieci, o ewolucji macierzyństwa i nie tylko. Przeczytaj nasze Q&A poniżej i obejrzyj cały wywiad: Amy Schumer i Laura Benanti w "Life & Beth. (Hulu)

Czy Amy przyszła do Ciebie z propozycją zagrania roli Jane? Czy odbywały się przesłuchania? Jak to wyglądało?
Laura Benanti: Amy i ja grałyśmy w Meteor Shower na Broadwayu, do którego scenariusz napisał Steve Martin. Byłam tam ja, Keegan-Michael Key i Jeremy Shamos. W tym czasie zaprzyjaźniłyśmy się z Amy, więc przyszła do mnie i zapytała, czy byłabym zainteresowana zagraniem jej mamy. Odpowiedziałam: "Oczywiście, że tak".

Wszystkie te postaci mają tak wiele różnych odcieni i tak wiele różnych warstw. Co takiego jest w Jane, że szczególnie Cię zaintrygowała?


Laura Benanti:

Cóż, wszystkie te postacie są tak bardzo zniuansowane. Jane jest tą rolą, do której ja się nadaję. Dla mnie interesujący był sposób, w jaki porusza się po świecie. Myślę, że ze zrozumiałych względów postrzegała świat przez pryzmat braku. Kobiety miały tylko tyle możliwości wyboru, nawet bardzo niedawno, a czasem nawet teraz. Dla niej było to tak, jakby mogła albo zdobyć mężczyznę, który sprawi, że jej życie stanie się lepsze, albo cierpieć. Myślę, że widziała to bardzo wyraźnie i kontynuowała to przez całe swoje życie. Obserwowanie, jak to wpływa na życie jej córek, jest dla mnie bardzo interesujące.

Dużo o tym myślę. Z wiekiem myślę o rzeczach, które przytrafiły mi się w dzieciństwie. Decyzje, które podejmowała moja matka lub mój ojciec, i to, w jaki sposób ukształtowały mnie one teraz. Niezależnie od tego, czy są one dobre, czy złe, w większości przypadków rodzice robią wszystko, co w ich mocy. Jak widzimy u Beth, trzeba się z tym pogodzić i zrozumieć to w sposób, który nie jest możliwy, gdy jest się młodym.
Laura Benanti: Rodzice to też ludzie. A kiedy jest się młodym, nie postrzega się ich jako ludzi. Postrzegasz ich jako opiekunów i ludzi, którzy wiedzą wszystko. Jedną z wielu rzeczy, które tak bardzo kocham w tym serialu, jest idea, przekonanie, że wszyscy robimy wszystko, co w naszej mocy. Nie ma tu czarnego charakteru z wąsami. Nie ma dobrych i złych ludzi. Są dobrzy ludzie, którzy robią wątpliwe rzeczy i wątpliwi ludzie, którzy robią dobre rzeczy. Wszyscy starają się po prostu przejść przez świat i przetrwać. To, co uważam za piękne w tym serialu, to fakt, że bohaterka wykracza poza przetrwanie, a w końcu rozwija się w swoim życiu i dostrzega, jak rodzice kochali ją pomimo ich słabości.

Wszystko to kulminuje na samym końcu, w ostatnim odcinku... Nie miałam jeszcze monologu ani sceny, która dotknęła mnie tak bardzo, jak ta, którą wygłosiła Amy. Mogę się dosłownie popłakać [myśląc o tym]. To "nikt nie kocha cię tak jak twoja mama i nikt nie rani cię tak jak twoja mama". To jest po prostu czysta genialność.
Laura Benanti: Mam 5-letnią córkę i wiem, że nikt nigdy nie będzie jej kochał tak jak ja. Wiem, że jako dorosła osoba będzie się czepiać rzeczy, o których nawet nie wiedziałam, że ją krzywdzę. Ponieważ nie byłam w stanie dać jej tego, co jest dla niej ważne w danym momencie. Amy ma taką łaskę i hojność, że potrafi to pokazać na ekranie, a tego nigdy nie widzimy".

Laura Benanti jako Jane w serialu "Life & Beth. (Hulu)

Mówi o tym, że Jane żyła w marzeniach i w ten sposób przetrwała. Bardzo mi się to podoba, bo mam wrażenie, że wiele mam tak czasem postępuje, i myślę, że to bardzo realistyczny sposób patrzenia na sprawy, zwłaszcza w latach 90-tych, kiedy był to okres przełomu nowego tysiąclecia, ale wciąż jeszcze wychodziło się z lat 80-tych. To był tak niestabilny okres.
Laura Benanti: Jane była dzieckiem lat 50. Jeśli pomyśleć o tym w ten sposób, to lata 50. i teraz, na szczęście, i w większości przypadków jest zupełnie inaczej. Dużo myślę o programach, które oglądały młode kobiety, nawet ja sama, dorastając w latach 80. i 90. Nie było Frozen, w którym siostry są jak siostry. Nie było Moany, która ratuje świat. Było tak: bądź ładna, śpiewaj, ptaki będą lądować na twoich palcach, a potem książę uratuje ci życie.

Kiedy patrzę na ten serial, bardzo łatwo byłoby go zrobić: Jane jest czarnym charakterem. To ona spowodowała tę całą traumę u Beth i jej siostry, a one tak sobie z tym radzą w dzisiejszych czasach. Bardzo podoba mi się to, że ten serial eksploruje te najdrobniejsze ludzkie elementy i - jak już mówiliśmy - Jane zrobiła wszystko, co w jej mocy. Ma swoje wady. Ale w ostatecznym rozrachunku kochała swoje dzieci i robiła wszystko, co mogła, aby uczynić ich życie lepszym.
Laura Benanti: I aby wypełnić tę część siebie, która czuła się pusta, ponieważ nie miała wewnętrznej walidacji. Potrzebowała zewnętrznej walidacji i niestety przekazywała to swoim córkom. To znaczy, ona wyraźnie mówi: "Jeśli chcesz, żeby mężczyzna zwrócił na ciebie uwagę, zachowuj się tak, jakbyś go potrzebowała". Przekazuje im mądrość, która - jestem pewna - została jej przekazana lub wyciągnięta z jej życiowych doświadczeń. Choć wywołuje to traumę i z pewnością nie jest idealnym zachowaniem, to właśnie z tym musiała pracować. Jest to dla mnie bardzo jasne - to jest to, co kocham w pracy Amy - jest w niej miłość. Czasami myślę, że o tym zapominamy i zakładamy złe intencje, podczas gdy tak naprawdę jest to po prostu brak umiejętności spojrzenia poza własne ograniczenia.

Czy uważasz, że Amy myślała, że zawiodła swoje dzieci?
Laura Benanti: Nie sądzę, żeby Jane mogła sobie na to pozwolić.

To kolejna część wychowania w latach 50-tych i 60-tych - nie myśli się w ten sposób...
Laura Benanti: Jedna z rzeczy, które mówi nawet o swojej siostrze [Beth], to "Twoja siostra nie oddzwania do ciebie, a ja nie zrobiłam nic złego". To jest część tego. Beth to kolejna osoba, która na początku stara się przypodobać ludziom, jest potulna i szuka zewnętrznej akceptacji. Jej siostra jest jak zupełna odludek. Nie chce mieć nic wspólnego z żadnym człowiekiem. Nie wydaje mi się, żeby mogła to dostrzec i nie być zdruzgotana.

Gdyby pozwoliła, by rzeczy, które być może zrobiłaby inaczej, w jakiś sposób ją pochłonęły, byłoby to całkowicie przytłaczające dla kogoś takiego jak ona. Szczerze mówiąc, nie obejrzałam nawet zwiastuna, kiedy zaczęłam oglądać ten film, a byłam całkowicie zaskoczona tym, jak radzimy sobie ze stratą z dzieciństwa, a potem siłą miłości, bezwarunkowej miłości. To było tak precyzyjnie dopracowane. To ona stworzyła, napisała, zagrała główną rolę, a następnie wyreżyserowała 4 odcinki. Jak wyglądała Twoja współpraca z nią w tak intensywny sposób? Nie wiem, czy jest to dla niej coś osobistego, ale wydaje mi się, że dla niej była to bardzo osobista historia.


Laura Benanti:
Myślę, że część z nich jest oparta na momentach z jej dzieciństwa. Z pewnością jest to fikcja. Nie gram jej prawdziwej mamy, ani Michaela [Rapaporta]

, który gra jej prawdziwego tatę, ale jest to oparte na pewnych momentach z jej młodego życia, które uważam za niezwykle odważne z jej strony, że ujawniła je światu. Amy jest tak wspaniałomyślna. Jest tak kochająca, ciepła, pomocna, zabawna i bezpośrednia. Nigdy nie musisz się martwić, co ona o tym myśli. Dowiesz się, a ona nie będzie z tego powodu kutasem. Mówi jasno... Wolałabym, żeby ktoś z miłością powiedział mi prawdę, a nie w sposób pasywno-agresywny. Środowisko, które tworzy, bo plan filmowy może być czasem bardzo przytłaczającym, intensywnym miejscem, a środowisko, które stworzyła ona i wszyscy, było tak pełne miłości. Myślę, że pozwoliło to aktorom poczuć się na tyle bezpiecznie, że mogli dokonać naprawdę głębokich poszukiwań, które były konieczne, aby odpowiednio sportretować tych ludzi. To, co uwielbiam w jej pracy, to fakt, że jest tak zabawna, a serial jest tak zabawny. Ale jest to śmiech wynikający z uznania i prawdy. To nie jest jak puenta. Śmiejesz się, bo czujesz to samo, widziałem kogoś takiego lub doświadczyłem tego samego. Ten ton jest tak wyjątkowy. Violet Young, Lily Fisher, Laura Benanti i Michael Rapaport. (Hulu

)Każdy patrzy na macierzyństwo na swój własny sposób lub radzi sobie z nim na swój własny sposób. Czy ta rola sprawiła, że zaczęłaś inaczej myśleć o doświadczeniu bycia matką?


Laura Benanti:

W pewnym sensie pomogło mi to zaakceptować fakt, że bez względu na to, jak bardzo się staram - a naprawdę się staram - będą rzeczy, które zrobię niechcący, aby skrzywdzić moje dziecko. Nie po to, by je skrzywdzić, ale po to, by je skrzywdzić. Wszystko, co mogę zrobić, to naprawić to, co mogę. Mogę tylko przeprosić, jeśli zachowałem się w sposób, z którego nie jestem dumny. Nie mam poczucia, że to ja jestem dorosła, a ona ma pięć lat, więc to, co mówię, jest ważne. Jeśli zrobię lub powiem coś, nad czym się zastanowię i pomyślę: "Wiesz co, mogłem to zrobić lepiej", przepraszam ją. Przepraszam ją. Szanuję ją. Nie myślę o niej jak o małej istotce, którą muszę oswoić, ani jak o małym przedłużeniu mnie. Ona jest swoją własną osobą żyjącą na tym świecie. Myślę, że już wcześniej byłam na tej drodze, ale myślę, że granie tej postaci jeszcze bardziej mi to unaoczniło. Zależy mi na zewnętrznej walidacji. Myślę, że tak jest w przypadku wielu kobiet, dlatego ten film jest tak uniwersalny. Mam 42 lata, więc dorastałam w latach 80. i 90. Wychowywała mnie matka z lat 50-tych, która jest niesamowitą mamą. Przekazała mi tak wiele mądrości. Dorastała z matką, która urodziła się w latach 20. Wszystkie te role, role kobiet, tak bardzo się zmieniły w bardzo krótkim czasie i tylko tyle można nadrobić. Wiem więc, że robię, co mogę, a czasami to, co robię, nie jest wystarczająco dobre. Jest w tym jakaś akceptacja. Nie jest to lenistwo i nie jest to coś w rodzaju "no cóż, próbowałam", ale po prostu robię wszystko, co w mojej mocy, aby być dla siebie miłą, kiedy poruszam się po tym szalonym świecie, jakim jest wychowanie człowieka.

Mówiąc o innych mamach, grasz Kiki w serialu Gossip Girl. Wiem, że serial wraca w drugim sezonie. Czy zobaczymy jeszcze Kiki?
Laura Benanti: Na pewno zobaczymy Kiki ponownie. Jej wątek zaczyna się około 6 odcinka. Wiele się od niej dowiemy. Ale wiesz, to jest serial dla dzieci. Jest dla nich.