Ikoniczne zdjęcia: Nasze 5 ulubionych ujęć Emmanuela Lubezkiego

Poznajmy filmy autora zdjęć Emmanuela Lubezkiego. Zanurzmy się głęboko w jego dorobek i tych, z którymi współpracował.

Emmanuel Lubezki jest jednym z najbardziej utalentowanych autorów zdjęć filmowych w Hollywood. Często pracuje z uznanymi reżyserami, takimi jak Michael Mann, Joel i Ethan Coen, Tim Burton, a także wielokrotnie współpracował z Terrence'em Malickiem i oczywiście Alfonso Cuarónem. Jego praca mówi sama za siebie, a Lubezki jest jedynym autorem zdjęć, który zdobył Oscara za najlepsze zdjęcia trzy lata z rzędu (Grawitacja, Birdman, Zemsta).

Osobiście uważam, że Lubezki jest moim ulubionym autorem zdjęć. Pomógł stworzyć filmy, które przekraczają granice wizualnego opowiadania historii i stał się częścią historii kina. Z bardziej społecznych i reprezentacyjnych powodów, posiadanie meksykańskiego filmowca na szczycie branży ma wpływ na kogoś takiego jak ja. Dla mnie, jako Latynosa, to bardzo budujące widzieć, że ktoś, kto podziela moją kulturę, jest najlepszy w swoim fachu. To inspirujące widzieć, jak ktoś taki jak Lubezki opowiada piękne historie w Hollywood, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej było to niemożliwe. Wpłynął na całe pokolenie filmowców i nadał kierunek współczesnej kinematografii. Widząc kogoś, z kim mogę się identyfikować i kogo mogę reprezentować, podtrzymuję swoją pasję do filmowania i opowiadania historii.

Chcę podkreślić to, co moim zdaniem jest największą siłą Emmanuela Lubezkiego - jego zdolność do współpracy z wieloma wybitnymi reżyserami i opowiadania ich historii za pomocą swojego obiektywu. Zamiast po prostu wyróżniać moje ulubione ujęcia z całej jego kariery, skupię się na moim ulubionym ujęciu w ramach konkretnej współpracy i omówię, dlaczego każde z nich jest moim ulubionym w jego ogromnym dorobku.

Bracia Coen: Burn After Reading (2008)

Burn After Reading z 2008 roku był pierwszym filmem Joela i Ethana Coenów, w którym nie wykorzystali Rogera Deakinsa jako operatora obrazu pełnometrażowego. Zamiast niego postawili na Lubezkiego i był to jedyny raz, kiedy pracowali razem (jak dotąd).

Choć "Burn After Reading" nie jest uznawany za filmowe arcydzieło, czy też chwalony za swoją wizualną pracę, to zasługuje na miejsce na mojej liście ze względu na umiejętność Lubezkiego do wykorzystania swojego talentu tam, gdzie jest on potrzebny. Burn After Reading nie wykorzystuje wielkich plenerów, niesamowitych scenografii, długich ujęć czy wielkich ujęć wizualnych, ale wciąż jest to solidna praca, która pasuje do narracyjnego głosu, z którego znani są bracia Coen. Pokazuje, że Lubezki potrafi dopasować się do roli i stworzyć swoją pracę tak, by pasowała do narracji, a nie polegała wyłącznie na spektaklu czy wielkich ujęciach.

Moim ulubionym ujęciem w filmie jest scena, w której Brad Pitt tkwi w szafie. Jego postać chowa się w szafie, podczas gdy bohater George'a Clooneya bierze prysznic. Zamiast skupiać ujęcie na zbliżeniu Pitta, naprawdę podobało mi się opowiadanie historii z punktu widzenia Pitta. Przez maleńką szczelinę w żaluzji szafy widzimy, jak Pitt zbiera wizualne wskazówki na temat Clooneya w całym pomieszczeniu. Jak on skanuje i reaguje, dostajemy zabawne reakcje i wskazówki fabularne. W końcu Pitt nawiązuje kontakt wzrokowy z pustą kaburą, a my od razu wiemy, co się zaraz wydarzy.

Lubię to ujęcie POV z kilku powodów. Po pierwsze, komediowe wyczucie czasu i zabawne opowiadanie historii przechodzi przez obiektyw jako wizualne żarty, a nie zabawne linie. Po drugie, przez obiektyw Lubezkiego wciąż dociera do nas stylistyczny głos braci Coen. Być może jest to jedyny projekt, przy którym Coenowie i Lubezki współpracowali, ale mam nadzieję, że w przyszłości Deakins będzie zajęty innym filmem i ponownie sięgną po Lubezkiego. Chciałbym zobaczyć głos Lubezkiego w bardziej dramatycznym filmie Coenów, podobnym do No Country for Old Men lub epickim, jak O Brother, Where Art Thou, który wykorzystuje duże sceny plenerowe.

Michael Mann: Ali (2001)

Choć Michael Mann nie zasiada już na krześle reżyserskim tak jak kiedyś, to był odpowiedzialny za wiele klasyków wydanych w latach 90. i na początku XXI wieku. Ali z 2001 roku nie jest wyjątkiem i był jedynym wspólnym dziełem z Lubezkim za kamerą. Ali był największym filmem, przy którym Lubezki pracował do tej pory, a jego pozycja w Hollywood była bardziej ugruntowana niż w przypadku filmów artystycznych czy niezależnych.

Ali to kolejny film w dorobku Lubezkiego, który nie jest znany ze swoich walorów wizualnych, ale myślę, że pod tym względem jest niedoceniany. Można powiedzieć, że jest to film "na liczbę", jeśli chodzi o ujęcia. Jednak jest całkiem sprytny, jeśli chodzi o sposób, w jaki traktuje wiele scen, zwłaszcza sceny walki. Nie ma filmu o boksie bez porywających scen walki, a Lubezki popisuje się doskonałą pracą kamery w finałowej scenie walki Muhammad Ali vs. George Foreman.

To, co najbardziej podoba mi się w tej pracy, to użycie kamery w taki sposób, jakby znajdowała się ona w samej scenie. Jest ona brudna, szalona i stara się podążać za akcją, nie będąc przy tym nieczytelną. Lubezki kręci dużą część tej sceny z niskiego kąta, tak jakby widzowie byli częścią prasy przy ringu, gorączkowo starającej się uzyskać widok na walkę stulecia.

Kiedy walka dobiega końca i Ali wygrywa, pozostajemy przy Alim z niskiego kąta, przedstawiając go jako postać górującą nad innymi, której nikt nie jest w stanie pokonać. Tylko w tym ujęciu widzimy, jak potężny jest Ali. Jako film, Ali miał swoje problemy i nie osiągnął dobrych wyników w kasie, ale okazał się być dla Lubezkiego krokiem naprzód w Hollywood. Gdy porównamy Ali z ostatnimi dziełami Lubezkiego, okaże się, że nie bez powodu film ten często nie jest zaliczany do jego najlepszych dzieł.

Alfonso Cuarón: Children of Men

Alfonso Cuarón i Lubezki współpracują już od kilkudziesięciu lat. Przyjaźnią się od czasów szkolnych i mają na koncie najwięcej wspólnych filmów jako duet niż jakikolwiek inny reżyser na tej liście. Można śmiało powiedzieć, że żaden z nich nie byłby dziś w tym miejscu, w którym jest bez drugiego. Twórcy ci wywarli duży wpływ na swoje indywidualne style. Ikoniczne one-r-y oraz wszechobecna, pozostająca w tle kamera, które kojarzą się ze stylem Cuaróna, zostały początkowo stworzone dzięki pracy kamery Lubezkiego.

Grawitacja jest zdecydowanie nowoczesnym cudem połączenia filmowej opowieści i technologii. Jest to jeden z niewielu filmów, które moim zdaniem wymagają obejrzenia w 3D i IMAX. Lubezki słusznie zasłużył na Oscara za najlepsze zdjęcia w tym roku za Grawitację, ale moja ulubiona praca kamery, nad którą pracowali zarówno Cuarón jak i Lubezki, znajduje się w Children of Men.

Children of Men jest odpowiedzialny za moją miłość do kina i filmowców. Przed obejrzeniem tego filmu, miałem ogólną miłość do filmów, jak większość ludzi, ale ten film w pojedynkę ujawnił mi, jak niesamowite może być kino. Każde pojedyncze ujęcie, kąt, blokowanie i ruch były skrupulatnie wykonane, aby pokazać nam świat, w którym żyje film.

Pamiętam, jak w 2007 roku na HBO rutynowo puszczano Children of Men. Tylko w tamtym roku obejrzałem ten film około dwunastu razy i z każdym obejrzeniem dowiadywałem się czegoś nowego o świecie i postaciach ukazanych na ekranie. Nie mogłem uwierzyć, że w ciągu dwóch godzin można upchnąć tyle szczegółów. Nie widać tego bardziej niż w finałowej, kulminacyjnej scenie, gdy Theo, Kee i mały Dylan szukają bezpieczeństwa w londyńskim getcie.

W klasycznym stylu Cuaróna/Lubezkiego cała ta sekwencja jest opowiedziana za pomocą jednego ujęcia z ręki, głównie na szerokim planie. Widz ma wrażenie, że kamera jest niewidzialną postacią obecną w samej akcji. Technicznie liczę całą scenę jako jedno ujęcie, ponieważ nigdy nie przechodzimy do innego kąta. Nie jest to może najdłuższe ujęcie w historii kina, ale te sześć minut jest pełne filmowego języka i szczegółów, które sprawiają, że jest to jedno z najtrudniejszych ujęć w historii. Ikoniczna scena z samochodem w Children of Men może być najbardziej rozpoznawalna, ale ta scena obejmuje więcej terenu, wzniesień i pokazuje więcej szczegółów niż jakakolwiek inna scena w filmie.

To, co najbardziej podoba mi się w tej scenie, to poziom szczegółowości, jaki widzimy dzięki scenerii. Nasi główni bohaterowie są oczywiście ważnymi obiektami, ale Lubezki poświęca czas na pokazanie postaci pomocniczych i obiektów, które dają nam lepsze zrozumienie sytuacji wokół Theo, Kee i Dylana.

Przez krótką sekundę, gdy nasz bohater zostaje pojmany i wybucha wymiana ognia, nie śledzimy od razu ucieczki Theo. Zamiast tego śledzimy poczynania rebelianckich bojowników, a następnie zwracamy się ku Theo i Kee, gdy uciekają. To właśnie takie sceny i szczegóły sprawiają, że ujęcia są spektakularne i stanowią często ignorowany aspekt kinematografii. Kiedy mówi się o niesamowitych ujęciach, zazwyczaj chodzi o to, jak dane ujęcie wyglądało, jak dobrze zostało skadrowane, czy o specyficzne oświetlenie. Lubezki w mistrzowski sposób pokazuje, że zdjęcia są częścią opowiadania historii.

Choć technicznie rzecz biorąc byłoby to inne ujęcie, innym przykładem jest moment, w którym Theo i Kee wychodzą z mieszkania podczas zawieszenia broni. Kiedy żołnierze zdają sobie sprawę, że dziecko jest obecne i są uderzeni z podziwu, pozostajemy z reakcjami żołnierzy, zamiast po prostu śledzić głównych bohaterów. Zostajemy na postaciach tła i ich reakcje, które są o wiele ważniejsze dla sceny niż tylko zobaczyć nasze postacie zrobić to z dala od niebezpieczeństwa. To właśnie decyzja, by skupić się na tych postaciach, by opowiedzieć historię, sprawia, że praca Lubezkiego w Children of Men jest niesamowita.

Alejandro G. Iñárritu: The Revenant

Jeśli Lubezki kiedykolwiek będzie potrzebował kolejnego Oscara, statystycznie rzecz biorąc powinien wybrać do swojego kolejnego projektu Alejandro G. Iñárritu. Ma 100% wskaźnik wygranych Oscarów, gdy jest DP dla Iñárritu. Ich ostatnia współpraca, Zemsta, również przyniosła DiCaprio jego pierwszego Oscara.

Ilość poświęcenia, jaką Lubezki wykazał, aby każde ujęcie w Zemście było dokładnie takie, jak sobie wyobrażał, była zdumiewająca. Podczas wywiadów na temat procesu produkcji zdradził, jak szukał idealnego miejsca dla każdej sceny, a następnie śledził położenie słońca, aby uzyskać dokładnie taką porę dnia, jaka jest odpowiednia dla każdej sceny. Oznaczało to, że w miarę jak słońce przesuwało się w ciągu dnia, ekipa była w stanie uchwycić ujęcie tylko w niewielkim przedziale czasowym. Z tego powodu, ujęcie otwierające film The Revenant jest moim ulubionym ujęciem z combo Lubezki/Iñárritu.

Ujęcie otwierające nadaje ton filmowi, tworzy standard tego, czego mamy się wizualnie spodziewać i wprowadza naszych głównych bohaterów. Gdy kamera pełznie w górę strumienia, widzimy niemal hiperrealistyczne ujęcie lasu i odbicie słońca w wodzie. Magia tego ujęcia polega na tym, że jest to prawdziwa lokacja, którą ekipa The Revenant znalazła tak, by pasowała do wyobrażeń Lubezkiego o tym, czego chciał, a pora dnia została skrupulatnie dobrana tak, by uzyskać pożądaną atmosferę. Lubezki przedstawia pustkowie jako postać samą w sobie, gdy prawdziwe postacie zaczynają ujawniać się na ekranie.

W końcu, duży łoś zostaje pokazany ledwie zerkając na wyraźny promień słońca przebijający się przez drzewa. Lubezki powoli przesuwa kamerę, aby lepiej pokazać łosia, a następnie wraca do DiCaprio, który trzyma swoją broń. Wszechwiedząca kamera również porusza się powoli, aby nie spłoszyć zwierzęcia. Decyzja o nakręceniu tej sceny (i w zasadzie całego filmu) na szerokokątnym obiektywie nadaje się do długich ujęć, które Iñárritu i Lubezki postanowili wykorzystać. Szerokokątny obiektyw daje poczucie, że kamera jest w akcji, w podróży bohaterów - jako uczestnik, a nie tylko widz - i może łatwo przesuwać ostrość pomiędzy obiektami lub elementami akcji.

Terrence Malick: Drzewo życia

Malick ma zdecydowanie autorski styl, który jest obecny w całej jego filmografii. Współpraca Lubezkiego z Malickiem przy filmie "Drzewo życia" to najlepszy przykład połączenia dwóch legend filmowych w celu opowiedzenia wizualnej historii, która jest zarówno unikalna dla Terrence'a Malicka, jak i z pewnością ma w sobie coś z Lubezkiego.

Najbardziej uderzyła mnie scena na plaży, w której bohater Seana Penna spotyka się z rodziną. Choć skłamałabym, gdybym powiedziała, że zrozumiałam cały film, to dzięki wizualnemu storytellingowi Lubezkiego tylko w tej scenie stało się jasne, gdzie jesteśmy na osi czasu bohatera... w życiu pozagrobowym (prawda?).

Dziesięć lat później, łatwo jest zobaczyć, gdzie Lubezki zamoczył stopy w ujęciach krajobrazowych i naturalnym oświetleniu. Jack (grany przez Seana Penna) spaceruje po niekończącej się plaży, która wydaje się być fantastyczna i hiperrealistyczna jednocześnie. Lokalizacja została fachowo dobrana, a słońce znajduje się dokładnie tam, gdzie chciał Lubezki, aby osiągnąć surrealistyczne wrażenie. Drzewo życia jest doskonałym prekursorem, aby zbadać, w jaki sposób Lubezki rozwinął ten typ ujęcia w całym filmie The Revenant.

Emmanuel Lubezki jest wybitnym autorem zdjęć i pionierem wizualnym. Jest jednym z niewielu współczesnych autorów zdjęć, którzy mają swój niepowtarzalny styl i głos obecny w ich pracy, podobnie jak łatwo jest rozpoznać pracę uznanego reżysera. Lubezki ma w planach niezatytułowaną współpracę z Davidem O. Russellem, ale niewiele więcej w planach. Jak już wspomniałem, z chęcią zobaczyłbym kolejną szansę na realizację większego projektu pod kierunkiem braci Coen i nie mogę się doczekać jego kolejnej pracy z Iñárritu lub Cuarónem.

Zdjęcie na okładce przez IMDb.

Potrzebujesz więcej filmowych inspiracji? Sprawdź te artykuły:

    Ikoniczne zdjęcia: Nasze 5 ulubionych ujęć od Conrada HallaJak Roger Deakins kręcił i oświetlał Blade Runnera 2049Ikoniczne zdjęcia: 5 ulubionych ujęć Bradforda Younga5 sposobów na wykorzystanie podkręcenia w następnym projekcieWskazówki od znanych autorów zdjęć do następnego filmu